Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekwador. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekwador. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 listopada 2015

Otavalo i okolice

Otavalo to małe miasteczko położone w otoczeniu dwóch wulkanów, Imbaburra i Cotacachi. Jest znane z kolorowych marketów ulicznych, na których miejscowi sprzedają swoje ręcznie robione produkty, są to głównie swetry, spodnie, kapelusze, biżuteria, dywany, drobne rzeźbione figurki i dużo, dużo innych. Market ten jest jednym z największych tego rodzaju marketów w Ekwadorze. Otavaleños, czyli mieszkańcy Otavalo na codzień chodzą w swoich tradycyjnych strojach, a większość mężczyzn nosi długie włosy. 








Wieczorami na placu rozstawiaja sie stoiska z jedzeniem. :)



Pierwszego dnia po przyjezdzie wybraliśmy się na półdniową wycieczkę aby odwiedzić pobliskie atrakcje. Najpierw magiczne i święte drzewo el Lechero, a następnie park kondorów, w którym co prawda kondor był tylko jeden, ale oprócz niego można było zobaczyć z bliska kilka groźnie wyglądających orłów, jastrzębi i już mniej groźnych sów :) Wszystkie ptaki znajdujące się w parku są ptakami, które nie są w stanie żyć na wolności ponieważ zostały odratowane po wypadkach, nieodpowiednim przetrzymywaniu w złych warunkach itp., tak więc jest to pewnego rodzaju schronisko. Jedyny kondor, który znajduje się w parku również robi wrażenie, warto odwiedzić to miejsce dla bliskiego spotkania z tym największym latającym ptakiem (rozpiętość skrzydeł może sięgać 3m, a czas życia sięga 40 lat), który jest symbolem Andów i nieodłącznym mistycznym elementem, który przewijał się w kulturze andyjskiej od wieków. Dodatkowo główną atrakcją parku, są pokazy lotów ptaków na wolnym powietrzu. Póki co wytrenowanych jest kilka orłów i jastrzębi, ale w planie jest również praca z kondorem.


El Lechero





Ostatnia atrakcja tego dnia był wodospad Peguche, który nie robi większego wrażenia, jednak jest bardzo ważnym miejscem dla miejscowej ludności; kolejnym magicznym i świętym miejscem w tym regionie.


Tak sie zlozylo, ze nasz pobyt w Otavalo wypadl na pierwsze dni listopada. W Ekwadorze obchodzone jest Swieto Zmarlych (el Dia de los Muertos) i drugi dzien listopada jest najwazniejszy. Miejscowa ludnosc przychodzi na cmentarz z koszykami jedzenia i dzieli sie nim ze zmarlymi.




Co ciekawe, jednymi z licznie kupowanych cmentarnych ozdob sa kolorowe, foliowe wiazanki.



Drugiego dnia po przyjeździe do Otavalo spakowalismy plecaki, zabraliśmy namiot i pojechalismy nad jeziora Lagunas de Mojanda. Są to trzy jeziora położone zaledwie kilkanaście kilometrów od Otavalo, jednakże leżą w otoczeniu gór oraz wulkanów dzięki czemu wydają się znacznie bardziej oddalone od miasta. Trzy jeziora, które mieliśmy okazję zobaczyć to Laguna Pequeña, Laguna Negra oraz najbardziej spektakularna Laguna Grande, przy której spędziliśmy nocleg.

Laguna Grande



Yana Urcu


Jak się okazało na miejscu, infrastruktura turystyczna była wyjątkowo dobrze rozwinięta. Do dyspozycji turystów jest pole kempingowe oraz domki letniskowe z dostępem do wody i toaletami. Pomimo tych udogodnień miejsce to nie traci swojego uroku, gdyż spędzają tu czas głównie miejscowi, których akurat było wyjątkowo dużo z powodu dni świątecznych. Jeziora znajdują się na wysokości około 3700 m.n.p.m. w bliskiej odległości od równika, jednakże noc okazała się niezwykle mroźna. Temperatura musiała spaść poniżej zera, gdyż rano nasz namiot zarówno z zewnątrz jak i od wewnątrz pokryty był solidną warstwą lodu.




Po zimnej nocy, gdy tylko wzeszło słońce, nastał naprawdę upalny dzień i chyba specjalnie dla nas na niebie nie było większych chmur (co o tej porze roku w tym regionie jest rzadkością). Tego pięknego dnia naszym celem był wulkan Fuya Fuya, który pomimo niedużej wysokości (trochę ponad 4250m.n.p.m.) dostarczył nam pięknych widoków, a wejście na niego dało nieźle w kość.

Po lewej stronie wulkan Fuya Fuya

Fuya Fuya


W drodze na szczyt

Ze szczytu mieliśmy okazję zobaczyć ośnieżone szczyty wulkanów Cotopaxi, Cayambe i Antisana, z czego ten pierwszy chyba najbardziej znany akurat dymił ponieważ znajduje się w stanie erupcji.

Dymiacy Cotopaxi (5897m.n.p.m.)

Antisana (5704m.n.p.m.)

Cayambe (5790m.n.p.m.)


Na szczycie! :)

Uliczne graffiti w Otavalo
Kolejny przystanek na naszej trasie - Pasto, miasto polozone na wysokosci ponad 2500m.n.p.m., u podnoza czynnego wulkanu Galeras.

wtorek, 3 listopada 2015

Quito

Po niecalych 7 godzinach w klimatyzowanym autobusie dotarlismy do stolicy Ekwadoru - Quito. Miasto nie zrobilo na nas wiekszego wrazenia. Jest duze i w porownaniu z wczesniej odwiedzonymi przez nas miastami najbardziej podobne do miast europejskich.
Quito jest drugim najwiekszym miastem Ekwadoru (po Guayaquil) i druga najwyzej polozona stolica na swiecie (ok.2800 m.n.p.m), a wyprzedza je stolica Boliwii - La Paz.
Miasto jest polozone na zboczach czynnego wulkanu Pichincha.

Jednymi z najladniejszych atrakcji w miescie sa parki, w ktorych sa maszyny do cwiczen i ogromne place zabaw dla dzieci. 


Obserwatorium astronomiczne w jednym z parkow


Zwiedzajac miasto w szczegolnosci spodobala nam sie jedna z glownych atrakcji - Basilica del Voto Nacional. Po bardzo stromych schodach dotarlismy najpierw na pierwszy poziom, na ktorym znajduje sie zegar, a nastepnie wyzej na dzwonnice. Widoki na miasto byly niesamowite. W srodku wiezy znajduja sie 2 sklepy z pamiatkami oraz restauracja.
Bazylika uwazana jest za najwazniejsze dzielo architektury neogotyckiej Ekwadoru oraz ze wzgledu na styl oraz wielkosc uwazana jest za najwieksza i najbardziej reprezentatywna neogotycka swiatynie obu Ameryk.

Basilica del Voto Nacional

Basilica del Voto Nacional

Przy bocznym wejsciu do bazyliki stoi duzy posag Jana Pawla II, upamietniajacy jego wizyte oraz blogoslawienstwo bazyliki 30 stycznia 1985r. Oficjalnie zostala ona poswiecona oraz otwarta 3 lata pozniej.

Figura Jana Pawla II



Basilica del Voto Nacional




Plac Santo Domingo znany jest przede wszystkim z katedry z 1581 roku, oraz pomniku Antonia Jose de Sucre´a, ktory reka wskazuje na wulkan Pichincha, gdzie w 1882r. wygral walke o niepodleglosc panstwa.

Plac Santo Domingo oraz pomnik bohatera Sucre

 Na wzgorzu El Panecillo znajduje sie jedyna na swiecie figura Matki Boskiej, ktora posiada skrzydla.


Plaza Grande byla ostatnim punktem naszej wycieczki pierwszego dnia. Choc byla bardzo ladna nie spedzilismy tam duzo czasu, ze wzgledu na tlumy ludzi. Przy placu znaduje sie Palac Rzadu, Ratusz oraz Palac Arcybiskupa.



Drugi dzien to wycieczki poza miasto. Pierwsza atrakcja bylo Museo Mitad del Mundo. Jest to niewielkich rozmiarow kompleks muzeow oraz planetarium.



Na glownym placu znajduje sie monument upamietniajacy I Francuska Misje Geodezyjna (mision geodesica francesa).


W srodku monumentu znajduje sie wiele ciekawostek naukowych, zwiazanych m.in. z rownikiem.

Tyle wazy Krzysiek na Sloncu, Ksiezycu, biegunie oraz rowniku :)


Widok z monumentu


Jedna noga na polkuli polnocnej, druga na poludniowej!
Nastepnie wybralismy sie obejrzec krater Pululahua - drugi na swiecie krater zamieszkaly przez ludzi. Wioska liczy nie wiecej niz 100 osob, posiada szkole oraz szpital, ktore sa juz nieczynne, ze wzgledu na brak dzieci oraz bardzo rzadkie choroby wsrod mieszkancow. Co ciekawe, wystepuja tu ogromne roznice temperatur - w dzien temperatura siega 30 stopni, natomiast w nocy wynosi jedynie 3 stopnie Celsjusza (zaledwie kilka kilometrow od rownika)!
Ostatnie obserwacje wskazuja, ze wulkan jest wciaz potencjalnie aktywny.



Po powrocie wybralismy sie do kolejnego muzeum. Muzeum oprocz informacji o kulturze Huaorani posiada wlasna, zmierzona GPS-em linie oznaczajaca rownik. :)
Indianie Huaorani zamieszkuja las tropikalny Yasuni.


Chate, znajdujaca sie w muzeum zbudowali indianie Huaorani, ktorzy przez kilka dni pracowali w swoich charakterystycznych strojach, ktore nie zakrywaja ponad 90% ciala. Nie przeszkadzala im nawet niska temperatura.


Grobowiec


Zegar sloneczny na rowniku


Proba postawienia jajka na gwozdziu na rowniku :)
Mielismy okazje zobaczyc rowniez chate, w ktorej zyla jedna z najstarszych kobiet na swiecie. Zmarla w wieku 110 lat.



Na sam koniec przewodnik zaprowadzil nas do chatki, w ktorej pokazano nam, jak wyglada kakaowiec, jakie ma owoce i jak powstaje kakao. Udalo nam sie sprobowac swiezych nasion drzewa kakaowego, ktore sa bardzo smaczne i w ogole nie przypominaja kakao, lecz jakis egzotyczny owoc.
Aby uzyskac ziarna, z ktorych mozna pozyskac kakao, nalezy swieze owoce doprowadzic do fermentacji. Gdy po jakims czasie pestki wchlona sfermentowany sok, owoce daje sie do wysuszenia, nastepnie poddaje sie procesowi palenia. W ten sposob powstaja ziarna, ktore po obraniu, skruszeniu i przetarciu tworza kakao :)

Owoce kakaowca
Nasz kolejny przystanek - Otavalo - ekwadorskie miasteczko znane z indianskiego marketu, na ktorym mozna kupic np. pamiatki czy tradycyjne kostiumy. :)